Moje uwagi o basenji

Postanowiłam tutaj zmierzyć się z różnymi zasłyszanymi opiniami i pytaniami na temat basenji i zweryfikować je poprzez pryzmat własnych doświadczeń z życia Saidi oraz obserwacji i rozmów z innymi właścicielami basenji. 
Oczywiście nie twierdzę, że dobrze znam się na rasie i uważam, że każdy kto mając jednego psa uważa, że poznał rasę po prostu jest w błędzie. Są to więc raczej luźne uwagi.
Tak więc zapraszam – poznajcie SAIDI.

Basenji nie szczekają

Prawda one nie potrafią szczekać jak pozostałe psy, co nie znaczy, że są nieme. Basenji ma bardzo duży repertuar dźwięków. Saidi jak się cieszy to burka, trudno to opisać, trochę przypomina oczyszczanie gardła z chrypki, trochę bekanie czy pokasływanie. Baski potrafią być marudne, jęczą wtedy po swojemu, taka mieszanina pisków, wycia, czkawki. O, wyć to one też potrafią i to koncertowo, niektórzy nazywają to jodłowaniem. Zdarzają się egzemplarze mniej lub bardziej śpiewne. Moja Sajdunia rzadko się odzywa, najczęściej, kiedy się bardzo cieszy, to sobie pomrukuje. Ale suczka basenji znajomych prawie przez całą cieczkę im śpiewała. Słyszałam też, że zdarzają się zwłaszcza z linii pręgowanych, takie które jednak potrafią zaszczekać.

Basenji nie mają zapachu

Z tym bym się do końca nie zgodziła. Oczywiście nie capią jak niektóre rasy. Sorki, ale wejście do windy z której właśnie wysiadł basset albo duży kudłaty pies (zwłaszcza w dżdżystą pogodę) potrafi przyprawić o mdłości. Z basenji nie ma tego problemu. Zapach jest niewielki, najczęściej odczuwalny jest gdy pies jest rozgrzany spaniem i w miejscach gdzie się poci, czyli na opuszkach. Osoby które nie mają psów kiedy nas odwiedzają twierdzą, że w domu nie wyczuwa się obecności psa.

Myją się jak kot

A co to znaczy ? Faktycznie zaspana Saidi (zwłaszcza rano) przeciera swój pyszczek łapkami, a mokre np. od deszczu basenji nawzajem się wylizują. I tyle.

Nie da się ich spuścić ze smyczy, bo zaraz uciekną

Ejże, jeśli ktoś cały czas prowadzi psa na krótkim sznurku i raz ten mu się wymsknie, to nic dziwnego, że nie chce wrócić. A tak na poważnie baski są bardzo ciekawskie, energiczne i niezależne. Basenji musi otrzymać bardzo dużą porcję ruchu i musi wiedzieć, że przyjście do pana mu się opłaci. Tak więc jak najbardziej możecie swoje basenji nauczyć biegania bez smyczy, wymaga to jednak cierpliwości i dużej pracy. Baski mają swój rozumek i kalkulują co im się bardziej opłaca. Jeśli nie ma żadnych podniet w pobliżu Saidi przybiega na pierwsze gwizdnięcie (zawsze mam dla niej w kieszonce coś smacznego), jeśli jednak ma coś ciekawego do roboty, to też przyjdzie, tyle, że nie tak od razu.

Są zbyt niezależne aby nauczyły się chodzić w kagańcu

Czyżby ?

 

Nie można ich zostawiać samych w domu, bo wszystko demolują

Bzdura ! Basenji jest bardzo żywiołowym psem i swoją energię musi gdzieś wyładować, ale jeśli dostarczy mu się odpowiednią porcję ruchu, ma swoje zabawki i jasno postawione granice, to szybko się nauczy, że mebli ruszać nie wolno. Oczywiście młode basenji jak każdy szczeniak będą nieco niszczycielskie. Jak już pisałam trzeba dużo cierpliwości i konsekwencji w ich ułożeniu ale tak naprawdę dotyczy to każdej rasy. Tak więc jeśli planujesz zakup psa musisz trochę strat wkalkulować w swoją decyzję i pomyśleć jakby tu niektóre sprzęty zabezpieczyć. Saidi zjadła 4 pary butów (ale sprawiedliwie, każdą komu innemu). Podgryzła trochę drewniane meble i ku mojej zgrozie przegryzła kilka kabli, ale cwaniara robiła to zawsze w miejscu gdzie nie płynął prąd. Do strat możemy doliczyć jeszcze zasikany stary dywan i zasikane łóżko, które i tak chcieliśmy, a nie musieliśmy wymienić, pogryziona wykładzina przed drzwiami wejściowymi, to gdy się złościła, że zbyt długo nie ma nas w domu. Czy to dużo? Sami sobie odpowiedzcie, osobiście znam psy (i to nie basenji), które w szczenięcym okresie narobiły znacznie więcej szkód.

Basenji są głupie i nie dają się wyszkolić

Da się, da. Tylko pamiętajmy, że to nie owczarek wpatrzony w pańcię jak w obrazek. Są to psy bardzo inteligentne, a to się wiąże z ich samodzielnym myśleniem. Basenji szybko łapie komendy, ale wykonuje je, kiedy mu się chce, a nie, kiedy mu każą. Przy tym szybko nudzi się monotonnością ćwiczeń, to pies potrzebujący urozmaicenia. Np. kiedy chodziłam z Saidi na szkolenie w grupie były z nami goldeny i labrador. Saidi była jedną z pierwszych, które łapały o co chodzi, przy czym jak tamte z czasem poprawiały swoje wykonanie i mozolnie uczyły się polecenia, tak ona po kilku bezbłędnie wykonanych ćwiczeniach przestawała je robić, no bo ileż można? Wystarczyło jednak zrobić inne ćwiczenie i wrócić do poprzedniego, aby wykonała je perfekcyjnie.